#27 Postne posty – Zdrowie i Zbawienie

(obraz: Ladislav Záborský)

27.III. – Poniedziałek

(J 4,43-54)

Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.


bł. Maria Celeste:

Dusza nie znajduje już niczego, co by ją zadowalało. Rozkoszą stają się dla niej skarby, jakie Oblubieniec odsłania jej w głębi swego własnego serca. A ponieważ wydaje się jej, że jest jeszcze daleko od prawdziwego życia, udaje się więc do Pana i gorąco prosi o zdrowie dla swej duszy, tak jak urzędnik królewski prosił o zdrowie dla swego syna. Ona także odczuwa swe wewnętrzne choroby i wie, że łatwo jest spotkać śmierć duszy, dlatego lęka się, aby nie umarło w niej życie duchowe. Ten lęk jest wolą Pana, aby opierała się wyłącznie na Nim. W tym stanie zawierza całkowicie  siebie Bogu i otrzymuje obietnicę życia wiecznego. Ona wie, że tylko Bóg, w którego wierzy i w którym złożyła nadzieję, jest jej zdrowiem i zbawieniem.

(Ogródek)


Jak zdeterminowany musiał być urzędnik królewski, skoro udał się o pomoc do „jakiegoś lokalnego uzdrowiciela – Jezusa, o którym głośno było w okolicy”? Prawdopodobnie nie miał już nic do stracenia… Wyczerpał już wszystkie dostępne środki… Został mu jeden, ostatni…

Ale jego wiara w Słowo Jezusa i to, że natychmiast odwrócił się i poszedł… mimo lęku, który najpewniej mu towarzyszył… przyniosły oczekiwany owoc… życie jego syna.

W opisie duszy u Marii Celeste jest to samo… determinacja i lęk… Ale ten lęk jest wolą Pana… aby opierała się wyłącznie na Nim…

Czy jestem w stanie oprzeć się wyłącznie na moim Panu? Czy ciągle szukam sobie innych wyjść z sytuacji? Czy wiem, że to On jest moim zdrowiem i zbawieniem? Czy w chorobie, w skrajnych sytuacjach życiowych potrafię Mu zaufać do końca i złożyć w Nim całą moją nadzieję?