Droga Krzyżowa (1)

DROGA KRZYŻOWA (2017)

Wstęp

Nabożeństwo do Męki Pańskiej jest najużyteczniejszym, najtkliwszym i najdroższym Bogu spośród wielu innych nabożeństw – tak napisał św. Alfons Liguori. To nabożeństwo napełnia nas ufnością i rozpala serca. Gdzież otrzymujemy więcej dóbr, jeśli nie z Męki Pana Jezusa? Skąd czerpiemy nadzieję przebaczenia, siłę przeciw pokusom, ufność, że osiągniemy raj? Skąd tyle światła o prawdach Bożych, tyle miłosnych wezwań, skąd tak liczne bodźce do zmiany życia i pragnienie ofiarowania się Bogu; skąd to wszystko, jeśli nie z Męki Jezusa Chrystusa?

W nabożeństwie Drogi Krzyżowej jest coś niezwykłego. Przychodzimy na nie jak do źródła, które leczy. Idąc z Jezusem tą drogą umacniamy słabą duszę, słabe serce. Rozumiemy, że jak napisała bł. Maria Celeste: miłość nie może się dawać bez cierpienia i że cierpienie nie zawsze jest nieszczęściem, ale może wyrażać najgłębszą miłość i współczucie, może być modlitwą. „która góry przenosi” i wzruszającą wiernością do końca.

 

1.Tak Bóg umiłował świat że Syna swego Jednorodzonego dał.

Nie można pojąć Wielkiego Piątku bez Wielkiego Czwartku.

Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy oddaje się dobrowolnie w ofierze. Oddaje swoje Ciało i Krew, oddaje swoje życie dla pojednania grzeszników. Gdyby nie to – cała święta droga byłaby tylko historią ludzkiej zbrodni, znęcania się nad bezbronnym i niewinnym człowiekiem. Jezus stoi przed Piłatem i przyjmuje krzyż, przyjmuje wyrok – to początek oddawania się z miłości.

Czy i ja potrafię tak oddać się Bogu i ludziom? Maria Celeste przypomina nam, że trzeba zaangażować całe ciało w służbie miłości, wszystkie zmysły, a więc: patrzeć na drugiego z miłością, pocieszać go słowem i gestem, a nawet… oddać za niego życie.

 

2. Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie.

Jezus przyjmuje na barki krzyż. Ciężka belka waży wiele, miażdży pocięte przez bicze ramiona.

Jeśli spadnie na nas krzyż, na przykład samotności, choroby, śmierci osoby najbliższej, jeśli dotknie nas upokorzenie – pamiętajmy słowa św. Tomasza Moore’a: „Nic takiego się nie zdarza, czego by nie chciał Bóg, a to, co Bóg chce, choćby wydawało się najgorsze, jest najlepsze”

Świadomość, że Bóg mnie dotknął. Dotknął ten, który mnie kocha i wie, co będzie dalej i jak mi jest to potrzebne. Wziąć krzyż Jezusa – to iść razem z Nim. On daje siły i cierpliwość w dźwiganiu krzyża.

 

3. A nadzieja zawieść nie może.

Tortury, bezsenna noc, głód, pragnienie sprawiły, że ciało Jezusa na początku drogi odmawia posłuszeństwa. Ciężka belka wtłacza twarz Jezusa  w pył drogi…

Zwykle mówi się o upadkach grzechu, ale są jeszcze upadki ze zmęczenia, lęku przed cierpieniem… przed śmiercią. Człowiekowi wydaje się, że już nie powstanie. Czuje, że nie ma siły i jest jak słomka porwana przez wiatr. Jeżeli ufamy Jezusowi zmartwychwstałemu i mamy iść dalej, to zawsze podniosą nas tajemnicze ręce Boga. Ile razy w naszym życiu przeżyliśmy cudowne podniesienie – jakby czynił to potężny mocarz.  To Bóg nas podniósł ze smutku i zmęczenia, które w naszych oczach było beznadziejne.

 

4. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Zalane krwią oczy Jezusa napotykają pośród mijanych twarzy – twarz Matki. Tę, którą widział pochyloną nad sobą od pierwszych chwil ludzkiego życia. Znaną, najukochańszą twarz.

Spotkanie, które także było cierpieniem. Syn nieraz ukrywa chorobę, cierpienie przed matką. Nie chce jej martwić, ranić. A tu przyszło Jezusowi spotkać się z Matką i pokazać jej, że idzie na śmierć.

A miłość Matki polega na stałym oddawaniu Syna światu, ludziom, Bogu. Objawia się wtedy w pełni miłość macierzyńska, która jest oddawaniem.

Maryjo, pochyl swą twarz także nade mną, karm duszę moją Bożą miłością, aby i moje życie było oddawaniem.

 

5. Radosnego dawcę Pan miłuje.

Szymon z Cyreny nie wziął krzyża z własnej woli. Zmuszono go do tego. Co byśmy czuli gdyby nas brutalnie zmuszono do niesienia krzyża nieznanego Skazańca?

Jakie to szczęście wyjść z domu i spotkać Boga niby przypadkowo, być potrzebnym Panu Bogu. Każdy z nas może się zawsze przydać się Panu Bogu, nawet wtedy, kiedy wydaje mu się, że jest to nieprawdopodobne i niemożliwe. Cyrenejczyk pomógł Jezusowi, ale i zranił Go. Krzyż dźwigał niechętnie. Przydał się Jezusowi, ale nie stanął przy Nim sercem.

Panie naucz mnie doceniać wartość skarbu, który mi odkrywasz w krzyżu, abym mógł Cię wspierać w zbawianiu świata, wyciągając pomocną dłoń ku potrzebującym. Jak wielki to skarb – pomagać cierpiącemu człowiekowi!

 

6. Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie doznają wstydu.

Weronika jest postacią legendarną. Jeżeli jednak jej nie ma nie widzimy jej, to jest to stacja Jezusa, któremu nie udzielono pomocy, stacja nieotartego Oblicza Jezusowego. Puste miejsce, które czeka na każdego z nas, abyśmy wybiegli ku Niemu, otarli Mu twarz i umieli Mu usłużyć. Wpatrujmy się oczami wiary w oblicze Jezusa, utkwijmy w twarzy Jezusa nasze spojrzenie, patrzmy na Niego z miłością i z serdeczną skruchą a może jak w tej baśni o chłopcu i Królowej śniegu, spłynie z naszego zlodowaciałego serca okruch zaklętego zwierciadła, które w nim utkwił.

 

7. Wszystko więc, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili i wy im czyńcie. 

Czy tylko ciężar belki rzuca Jezusa na ziemię? Może to wyobraźnia, która pokazuje przerażającą kaźń, z każdym krokiem coraz bliższą i odbiera Jezusowi resztkę sił.

Wyobraźnia… ulegamy jej często. Już widzimy to, co ma się dopiero stać. Przewidywanie jest czasami straszniejsze niż to, co nadchodzi.

Panie udziel mi prostoty w myśleniu, abym umiała upraszczać, a nie komplikować moją codzienność. Bo miłość, jak pisała Matka Celeste, wyraża się tak dobrze w prostocie.

 

8. Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą.

Jezus był dla tych kobiet jedynie przedmiotem współczucia, nie dostrzegały związku pomiędzy Jego cierpieniem, a ich własnym życiem, życiem ich dzieci, całego świata. Były takie jak są często dzisiejsi ludzie – wzruszają się na widok cierpienia, ale…czy coś z tego wynika.

Szczerze mówiąc, przeważnie nie płaczemy nad największymi nieszczęściami, lecz z powodu rozmaitych głupstw. Płaczemy, bo nie stało się tak, jakbyśmy tego chcieli. To jest powód naszego płaczu.

A największym naszym cierpieniem powinno być to, że grzeszymy. I wtedy naprawdę trzeba płakać.

 

9. Choćby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię.

Ostatni upadek Jezusa. Czy dojdzie na szczyt Golgoty?

Trzeba porzucić pewność, że człowiek może opierać się tylko na sobie. Kiedy Piotr był przekonany, że nie zdradzi nigdy Jezusa – można by powiedzieć, że przewrócił się za jednym zamachem trzykrotnie.

Trzeba porzucić tę pewność, że jestem tak mocny i wytrzymam. Bóg wzmacnia najsłabszych.

Panie, Ty jesteś moją Pewnością nieskończoną – modliła się Matka Celeste

 

10. Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam powrócę.

Zaledwie Jezus stanął na górze Jego kaci kazali Mu zdjąć odzież. Poniżono go. To przekracza miarę naszego pojmowania! Bóg pozwolił siebie tak poniżyć, aby okazać jak bardzo na ukochał.

Św. Jan Vianney nazwał kiedyś spowiedź św. „sakramentem obnażenia siebie”. Człowiek ma zobaczyć swoją słabość, siebie brzydkiego, niemiłego, nieznośnego – i właśnie takiego odnaleźć. Ma stanąć w prawdzie i wtedy – jako jedyny ratunek dla siebie – odnajduje Boga. Najpierw odnajdujemy siebie, potem Boga. Inaczej nie damy sobie rady. Właśnie obnażenie, ukazanie naszej słabości jest nam potrzebne, żeby widzieć wielkość miłosierdzia Bożego, które jest z nami szczególnie w godzinie naszej słabości.

 

11. Przebodli ręce moje i nogi

Jezu Twoje ręce zostały przybite. Nie mogłeś już nic udźwignąć.

Twoje nogi przybito i nie mogłeś już chodzić.

Właśnie wtedy dokonałeś największego dzieła, złożyłeś samego siebie w ofierze. Czasem nam się wydaje, że już nie damy rady, że nie przeżyjemy tego doświadczenia.

Jezu, który przeżyłeś nawet przybijanie do krzyża i żyłeś jeszcze trzy godziny po tym strasznym bólu, daj nam łaskę udźwignięcia tego cierpienia, które wydaje nam się cierpieniem ponad siły. Daj nam siłę do przezwyciężania nawet tych trudności, które wydają się być ponad nasze siły.

 

12. Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość. Z nich zaś największa jest miłość.

Jak to dobrze że nie upiększamy śmierci Jezusa, nie pisze się, jak niektórzy kronikarze świętych, że umierał śpiewając Magnificat. W Jego ludzkiej śmierci była modlitwa, straszny ból, niepokój  w słowach Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?. Taka nasza ludzka śmierć.

Możemy zapomnieć o śmierci, ale śmierć nie zapomni o nas. Pamięć o śmierci niech będzie Twoim życiem – napisała Maria Celeste.

Śmierć czeka na nas. Ma długą pamięć, ale miłość na śmierć nie umiera;

Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość. Z nich zaś największa jest miłość.

 

13. I otrzesz z naszych oczu wszelką łzę, Bo widząc Ciebie, Panie, jakim jesteś przez wszystkie dni będziemy do Ciebie podobni.

Miłość zdjęta z krzyża. Okaleczona, poraniona, osamotniona.

Jak bardzo musiał kochać skoro tak cierpiał.

Każdy krzyż się kończy – nie ma krzyży niekończących się. I to, co Ciebie teraz boli też się skończy. Twoje dzisiejsze zmartwienie też będzie miało swój koniec.

Pozostanie pytanie: Jak zniosłem tę próbę? Jak zniosłem to cierpienie?

Żebyśmy byli przygotowani, że to, co nas tak dręczy, będzie miało swój koniec, ale pozostanie potem pytanie, jak przeżyliśmy to doświadczenie, czy w łączności z Jezusem, czy tylko myśląc o sobie?

 

14. Ojciec mój, który widzi w ukryciu odda tobie.

Już nie idzie za krzyżem. Spełnił do końca swoje powołanie.

Jaka to radość przyjść do swojego Ojca i powiedzieć, że wszystko wykonało się. Spełniłem to, co chciałeś, w taki sposób, jak chciałeś i trwało to tak długo jak chciałeś.

Jaka to radość przyjść do Ojca i powiedzieć: nic mnie od Ciebie nie oderwało, ani ludzka złość, ani nogi, które słabły i omdlewały, ani serce, które było tak słabe, ani myśl natrętna, że może być coś bezsensownego w Bożym świecie. Jaka  to radość przeżyć miłość do końca!

Ojcze mój najsłodszy, jesteś wszelkim dobrem… jesteś siłą przewyższającą wszystkie potęgi, a kochasz mnie miłością nieskończoną i najdoskonalszą. Czegóż więc mógłbym się obawiać, jeśli Ty pragniesz mojego dobra i jednocześnie masz moc je uczynić?

(bł. Maria Celeste)

1 Odpowiedź

  1. Alicja napisał(a):

    Dziękuję za rozważania Drogi Krzyżowej.
    Była to moja pierwsza modlitwa z wykorzystaniem internetu. Ciekawe rozważania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *