Wszędzie widzę Ciebie

Wywiad z siostrą Ewą Klaczak – redemptorystką

Jesteście zakonem Najświętszego Odkupiciela, więc może tytuł tego numeru powinien brzmieć: Wcielony Odkupiciel? Jak Siostra myśli… czemu to jednak Miłość?
To pismo jest inicjatywą oblatek i one podejmują decyzję o tytule numeru, który… wydaje mi się bardzo trafnie wybrany, bo zbliża się właśnie Boże Narodzenie, świętowanie Wcielonej Miłości. Odkupiciel zstępuje na ziemię. Bóg, który jest Miłością staje się Ciałem, Człowiekiem. Miłość to słowo, które najmocniej do nas dociera.

W naszym piśmie chcemy przedstawić ludziom duchowość Matki Celeste i Waszą… A zaczynamy od Chrystusa… Dopiero w następnym numerze będziemy pisać o nowej błogosławionej… Czy to przypadek?
Myślę, że to nie przypadek: „Na początku było Słowo…” Także w życiu bł. Marii Celeste. Swojego Oblubieńca nazywa wieloma imionami, bo miłość jest twórcza. Jak się kocha, to się wymyśla wciąż nowe imiona. Jezus jest jej Życiem, jej Wszystkim. Bez Niego nie byłoby naszej Błogosławionej Założycielki.

Boże Narodzenie jest wyjątkowo świętowane w rodzinie redemptorystowskiej. Nawet co miesiąc… Skąd się to bierze i czy nie gubi się w takim razie wymiar tego święta gdy przychodzi już to właściwe Boże Narodzenie w grudniu?
Tak to prawda, co miesiąc, każdego 25-tego śpiewamy kolędy, co miesiąc w naszym refektarzu czyli miejscu gdzie spożywamy posiłki stawiamy figurę Dzieciątka i świeczkę, aby po pierwsze pogłębiać w sobie świadomość tajemnicy Bożego Narodzenia w naszej codzienności, a po drugie, aby nieustannie dziękować za ten Dar, za to, że Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…” Myślę, że comiesięczne przypominanie sobie tego wydarzenia pozwala nam pełniej, piękniej, owocniej przeżywać Boże Narodzenia 25-tego grudnia. Każdego 25-tego miesiąca odnawiamy też, we wszystkich klasztorach redemptorystek na całym świecie nasze śluby zakonne.

Co to znaczy, że Jezus rodzi się dziś? Czy gdyby dziś żył zostałby w ogóle zauważony przez nas katolików? Jak siostra myśli – co by robił? Czy byłby czynnym youtuberem jak wielu współczesnych nam kaznodziei?
Takie „gdybanie” niewiele nam da. Bóg może wszystko. Zastanawianie się nad tym „co by było gdyby” mnie osobiście nic nie daje. Każdego dnia Pan rodzi się dla mnie, dla ciebie, jest obecny pośród nas, zgodnie z tym, co powiedział: „Ja jestem z Wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. Jeśli żyję wiarą to Go dostrzegam, co więcej, tu nawiążę do słów św. Jana Pawła II, wszystko mi Go udostępnia. W swoim „Dzienniku duchowym” podobnie napisała bł. Maria Celeste – „Wszędzie widzę Ciebie”. Każdego dnia Pan przychodzi do nas w Eucharystii. Nie brakuje mu pomysłów, by dotrzeć do człowieka, jest fantastycznie twórczy. Mówię to z perspektywy własnej i moich rozmów z różnymi ludźmi.

Wróćmy jeszcze do Miłości Wcielonej… Co to jest Miłość? Co to dla nas dziś znaczy, że Jezus stał się człowiekiem?

O to bardzo dużo znaczy, choć rozumem tego nie można pojąć. Bóg jest Miłością, tym imieniem przedstawił się także naszej błogosławionej Założycielce. Bez osobistego doświadczenia tej Miłości poruszamy się po omacku. Potrzebujemy modlitwy, spotkania z Nim. Na całe szczęście jest Ewangelia, dzięki której poznajemy Boga – Człowieka, sceny ewangeliczne, gesty Jezusa… nasza wyobraźnia może zostać poruszona i serce zaczyna tęsknić. Ten stan permanentnej tęsknoty ożywia naszą więź z Panem. Miłość mówi, Miłość patrzy, Miłość słyszy, Miłość wszystko rozumie… napisała bł. Maria Celeste.
To właśnie staje się naszym doświadczeniem.

W każdym domu w święta jest czas na łamanie się opłatkiem, kolędowanie, wspólne spędzanie czasu…Czy w klasztorze jest podobnie? Spędzacie ze sobą czas, kolędujecie? Czy może każda siostra “siedzi” tylko na telefonie z bliskimi?

W klasztorze, przynajmniej naszym, jest właśnie tak. Spędzamy wspólnie ten czas, bo jesteśmy rodziną. Dzielenie opłatkiem trwa długo, bo jesteśmy dużą rodziną. Każda z każdą wymienia życzenia. A tu „czekają” barszcz, pierogi, ryba i inne pyszności. W końcu, naładowane dobrocią i życzliwością, siadamy do stołu, później kolędujemy, otwieramy prezenciki złożone pod choinką, rozmawiamy, śmiejemy się, opowiadamy. Po prostu jesteśmy dla siebie, a Pan Jezus – najważniejszy – jest między nami. I tak trwamy aż do Pasterki, a przedtem jest jeszcze procesja z figurką Dzieciątka
i śpiewem kolęd po całym domu. Jezus musi zobaczyć i pobłogosławić wszystkie nasze wysprzątane kąty.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
s. Margaretka – oblatka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *