Kilka Myśli Marii Celeste…

Jezus wie lepiej, wie najlepiej, co jest dla nas dobre, bo kocha nas w sposób niepojęty, bezwarunkowy. Jeśli odpowiadamy na Jego miłość miłością, to przyjmujemy z ufnością absolutnie wszystko, co pochodzi z miłującej ręki Ojca. Niewielu ludzi cechuje taka dyspozycyjność, która jest owocem wielkiej zażyłości z Bogiem. W drodze do wieczności, w codziennym przyjmowaniu Bożych rozporządzeń bardzo ważna jest cierpliwość, ta umiejętność „noszenia na ramionach”, wzięcia na siebie trudów, przeciwności i własnych ograniczeń. Bez „wejścia w cierpliwość” nasze życie będzie połowiczne, a perspektywa radości wiecznej – enigmatyczna. Prosimy Cię, Panie, o miłość cierpliwą, bo tylko taka doprowadzi nas do nieba i do radowania się przez całą wieczność.

 

„Trudna to mowa” – powiedzieliby apostołowie i tak zapewne powie niejeden współczesny wierzący. A Jan od Krzyża pisał jakby w refrenie do tego Crostarozjańskiego umierania: „Umieram, bo nie umieram”. Zresztą nie on jeden tak umierał, jeśli tylko nie umierał dla Ciebie Panie! Tylu świętych wiedziało, że: „jeśli ziarno nie obumrze nie wyda plonu”.
I my niby też teoretycznie wiemy… Ale… czy nie umieramy tylko w dogodnie wybranym przez nas terminie? Np. na rekolekcjach?
A potem już nie, bo życie codzienne nie sprzyja takiemu umieraniu? Owszem. Umieranie to TRUD. Ale podjęte z Nim i z myślą o Nim – procentuje stokrotnie i na życie wieczne.

 

Umierać dla siebie samego, wydaje się być czymś strasznym, trudnym, a tymczasem jest to piękna droga do wolności, do pełnienia woli Bożej, wsłuchiwania się w głos Pana w każdej chwili i negowania tego, co przeszkadza cieszyć się tym, że w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak napisał św. Paweł.
I to jest prawdziwe szczęście – umierać, aby żyć w pełni. W naszym chrześcijańskim życiu to umieranie powinno się ZAWSZE dokonywać, bo jest to styl chrześcijanina dążącego do świętości. Ci, którzy umierają każdego dnia angażując się w codzienność na 100% lecą w górę, nabierają lekkości, która ułatwia im to wznoszenie się ku Bogu. Alleluja i wzwyż!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *