II Niedziela Adwentu, Rok B

Ewangelia: Mk 1, 1-8

Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jak jest napisane u proroka Izajasza: «Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki», wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy. 

Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».

Komentarz:

„Głos” woła… mnie

W kontekście dzisiejszej Ewangelii greckie słowo fone (φωνή), oznacza głos mówiący zamiast osoby, domyślny głos Boga, słyszalny w specjalnych okolicznościach.   Nasza codzienność wypełniona jest po brzegi różnymi głosami. Jest wiele mądrych głów, które mówią do nas – tak zwani komentatorzy różnych zjawisk i otaczającej rzeczywistości. Są jeszcze tacy, którzy są znani z tego, że są znani. Mówią głośno i dużo, chcą być autorytetami. Także ja i Ty mamy głos. Wolna przestrzeń internetowa i czasy antenowe dają możliwość „zaistnieć” naszym głosom. Specjaliści od nowych technologii otwierają nam coraz więcej kanałów przekazu. To są głosy bez treści, bez znaczenia, ich zadaniem jest robić szum i zgiełk, byśmy już nie myśleli i nie usłyszeli… Innego Głosu.

Jest Inny Głos. On jest treścią samą w sobie, On stwarza. Mówi do nas w naszej codzienności. Ten Głos nie narzuca się, nie zna gwałtu ani przemocy, ale trwa. Jest bez dźwięku ale mówi, delikatny ale mocny. To głos Boga. To Bóg, który mówi do nas z naszej głębi. Mówi na różne sposoby. Delikatnie próbuje przebić się do nas przez zewnętrzne znaki, wydarzenia, ludzi, wyrzuty sumienia. Są też okoliczności specjalne, które przypominają nam o tym Głosie, otwierają nas bardziej, nie dają spokoju. To choćby obecny czas, czas Adwentu, kiedy Pan przypomina nam o tym, że jest i że przyjdzie kiedyś po raz ostatni.

 

Głos woła na pustyni

Może być zła i dobra pustynia. Dobra dla nas to wyciszenie, samotność, przestrzeń; zła to spustoszenie, wyniszczenie, izolacja. W człowieku przesiąkniętym dźwiękami i obrazami, z powszechnym dostępem do wiedzy i informacji, każde z tych znaczeń wzbudzi niechęć – a jednak wszystkie nas dotyczą. Dziś żyjemy w iluzji zakłamującej prawdę. Tracimy prawdziwy obraz siebie, poczucie własnej godności. Pełni niepokojów i głodów, których nie umiemy zaspokoić naszymi ludzkimi sposobami. Tracimy poczucie sensu. Możemy wybierać spośród wielu „prawd” i dopasowywać je do siebie. Tu nie ma już miejsca dla Boga. Stajemy się jałowi, bez smaku. To jest pustynia spustoszenia, wyniszczenia i izolacji.

 

Istnieje inna pustynia. Wyciszenie, samotność, przestrzeń. Na tę pustynię zaprasza nas Bóg. Pragnie, abyśmy usłyszeli Jego Głos i weszli w dialog z Nim. To pustynia spotkania, ta o której mówi prorok Ozeasz: „Dlatego chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca” (Oz 2, 16). Bóg nigdy nie zostawia człowieka. Każdego stworzył dla siebie i każdy jest Jego umiłowanym. Jakikolwiek grzech by nas nie przygniótł, św. Paweł pisze, że nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym (por. Rz 8, 38-39). Bóg zawsze czeka i woła. Teraz w Adwencie słowami Jana Chrzciciela: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie Jego ścieżki”. Jan jest Głosem wołającego na pustyni i tam nas zaprasza. Wyjdź, odejdź od zgiełku, twoich przeciążonych zmysłów i pójdź za Głosem. Uwierz Mu.

 

Jak uwierzyć?

 Wiara jest decyzją. Bóg mówi, zaprasza i czeka na Twoją odpowiedź. Wiara nie jest jakąś ideą, abstrakcją, zbiorem przepisów, etykietą. Wiara to „tak” dla Boga. Dla Ewangelii. Nasza pierwsza odpowiedź to zwrócenie się do Boga i prosta modlitwa serca tym co się czuje. Zaproszenie Boga do mojego życia. Później rozmowa, spowiedź rekolekcje, w zależności od naszych możliwości. Wiara musi mieć przełożenie na konkret życia. Wiara bez uczynków nie istnieje.

Wiara to spotkanie. Spotkanie z Bogiem w modlitwie i z Bogiem w człowieku. To dialog, konkret życia. Nie czekajmy. Już od tej chwili możemy zacząć przygotowywać drogę Panu, prostować Jego ścieżki. Na początek rozejrzyj się wokół siebie i zobacz, że nie jesteś sam. Obok Ciebie jest człowiek, który ma takie same potrzeby jak Ty: dobra, przyjęcia, zwykłej sympatii. Uśmiechnij się do niego. Zapytaj, jak mu mija dzień? Może to jest ktoś kogo znasz, albo jeszcze nie, może to ktoś z rodziny, sąsiad, kolega ze szkoły czy z pracy. Przyjrzyj się, czy czegoś nie potrzebuje. Zapytaj się, o to. Zamień dwa słowa. Bądź pomocny, uczynny.  To jest Twój bliźni. Czyń wszystko z wiarą, że w każdym z nas żyje Jezus: może w tej konkretnej sytuacji tylko przez Ciebie Jezus może mu pomóc i tylko od Ciebie Jezus w nim otrzyma pomoc. A Pan poprowadzi Cię dalej. Tylko nie bój się iść za Nim i wierz, że On ma najwspanialszy plan na Twoje życie. Bóg do wszystkiego, do czego nas zaprasza, uzdalnia.  Nasza droga z Bogiem to droga wiary, zaufania i miłości. Karczujmy ją z naszych lęków, wątpliwości i wygładzajmy miłością, żeby On sam mógł coraz łatwiej do nas docierać. W rzeczywistości to On wszystko w nas czyni, ale potrzebuje naszej współpracy, naszego wolnego „tak”.

s. Magdalena Ch. OSsR

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *