I Niedziela Adwentu, Rok B

Ewangelia: Mk 13,33-37

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy
o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

Komentarz:

Na początku Adwentu Jezus wzywa nas do czuwania.

 

Co to znaczy czuwać?

To być gotowym, to oczekiwać na PRZYJŚCIE, na spotkanie. Adwent z łac. adventus oznacza przybycie, początek. Jezus Chrystus przybywa, jako początek i koniec (por. Ap 22,12-13). Jezus zwraca również uwagę na swój dom, z gr. oikos. Słowo to, oikos oznacza nie tyle tylko dom jako budynek, a przede wszystkim moje najbliższe otoczenie, moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Jezus powierza mi swoje oikos – Jego dom, a zarazem mój, abym się o niego zatroszczył. Czas oczekiwania nie jest czasem biernym. Nie oznacza, to że mamy nie spać, kiedy sen jest konieczny, aby regenerować siły na kolejny dzień pracy i miłowania, ale włączać się aktywnie w misję Jezusa. On przyszedł, aby pokazać nam Ojca i rozpocząć panowanie Jego królestwa – do czego zaprasza również nas. Jezus pragnie, abyśmy włączeni w Niego, jak w krzew winny pokazywali innym Ojca, tak będziemy kontynuować misję budowania Królestwa na ziemi.

 

Jak to robić?

Tak jak Jezus. Troszczyć się o swój dom – czyli o swoje oikos. Nie tylko mówić innym o Bogu, który przychodzi, żeby dać nam pełnię życia, ale żyć już teraz pełnią. Żyć miłością na co dzień, tylko tak możemy zdobyć drugiego człowieka dla Chrystusa i dla Królestwa, przez osobiste świadectwo, przez konkretny czyn miłości wobec bliźniego, przez modlitwę za niego.

 

Jak mamy zatem oczekiwać Boga?

Można się bardzo pomylić, kojarząc słowa Jezusa z lękiem. Święty Jan w liście apostolskim mówi: „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.” (1J 4,18), a chwilę wcześniej: „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1J 4,8). Bóg jest miłością, a więc życie chrześcijańskie jest miłowaniem. Dwa podstawowe, a zarazem zależne od siebie wymiary naszego życia, to wymiar wertykalny, Ja – Bóg i horyzontalny Ja – bliźni.

 

Kto jest moim bliźnim?

Właśnie ten, który jest obok mnie, którego spotykam na co dzień, albo nawet przypadkowo, jak Samarytanin pobitego człowieka na drodze. Kluczem jest nasza osobista podwójna relacja –  do Boga
i do człowieka. Jeżeli kocham, to oczekuję z miłością… Jeżeli kocham to tęsknię, wyczekuję, wypatruję spotkania i robię wszystko, by osoba oczekiwana, gdy wróci jak najlepiej się ze mną razem poczuła. Otwieram serce z gościnnością. Do tego zaprasza nas Jezus, abyśmy rozszerzyli nasze serca dla Niego
i bliźniego, bo On przyjdzie. Nie znamy dnia i godziny, ale Jego przyjście jest pewne. Nie jest dla nas ważne kiedy, liczy się nasza gotowość, nasze miłujące wyczekiwanie spotkania z Tym, którego kochamy. Starajmy się oczekiwać Jego przyjścia w miłującej uwadze Jego Samego – Boga, Chrystusa, Słowa, które stało się Ciałem i drugiego, stojącego obok nas człowieka, który został nam zadany.

s. Iza OSsR